środa, 23 marca 2016

Bez maski

To ten dzień. Od razu to poczułam. Kilkanaście minut i wszystko stanie się jasne, a to zasługa Eli, która pomagała mi od samego początku. Wspólnie zdecydowałyśmy się urządzić imprezę, na którą zostaną zaproszone wszystkie osoby, które były obecne na urodzinach Kamila lub po prostu je podejrzewałam. Rodzice o dziwo zgodzili się bez najmniejszych problemów. Uznali, że to czas najwyższy, abym zaczęła się integrować z rówieśnikami, co mnie zaskoczyło. Oficjalnie powodem imprezy są dwa tygodnie wolnego, gdyż właśnie rozpoczęły się ferie zimowe, więc nikt nic nie będzie podejrzewał. Po dłuższej rozmowie uzgodniłyśmy, że nikomu nic nie powiem, nawet osobom wtajemniczonym, bo ich krąg zaczął się powiększać, choć wciąż nikomu nie mogłam ufać. Żeby było ciekawiej, nikomu nie przedstawię Eli, co zapewni jej anonimowość i będzie mogła przechadzać się między ludźmi i ich obserwować. Początkowo chciała się gdzieś schować, ale w ten sposób nie mogłaby być w każdym miejscu, na czym bardzo mi zależało. O godzinie dziewiętnastej stoły były już napełnione jedzeniem, w tle leciała jakaś muzyka, a pierwsi goście przekraczali próg mojego domu. Nawet nie zauważyłam, kiedy wszyscy już się zebrali. Rozmawiali, tańczyli i się śmiali. Teraz pozostało tylko czekać, aż coś się wydarzy. Uzgodniłyśmy z Elą, że będziemy trzymać się od siebie z daleka, ale jakby coś się wydarzyło, to jesteśmy w kontakcie. Telefon wyciszyłam jakiś czas temu, ale dzięki wibracjom natychmiast otworzyłabym nową wiadomość smsową. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby przypadkiem o czymś nie zapomniałam, ale nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Gwałtownie podskoczyłam, ale za sobą ujrzałam tylko Kaśkę i Olkę.
- Hej, fajna impreza - Kasia posłała mi pełne uśmiechu spojrzenie. - Jak się bawisz?
- Jak to na własnej imprezie - wzruszyłam ramionami. Ciągle donoszę coś do jedzenia i pilnuję, żeby nikt nie zniszczył.
- To może ci jakoś pomożemy? - Ola włączyła się do rozmowy.
- Nie, dzięki. Wszystko mam pod kontrolą. A wy jak się bawicie?
- Próbuję namówić Olę, żeby ze mną zatańczyła, ale ten uparciuch się nie zgadza - westchnęła Kaśka.
- Jeju, czekam na Karola - Ola zaczęła się irytować.
- Jeszcze nie ma chłopaków? - Zdziwiłam się.
- Kamil z Rafałem są na podwórku, przynajmniej byli tam przed chwilą - odpowiedziała Ola. - Ale nie wiem, gdzie jest Karol. Miał po mnie przyjechać, a potem wysłał mi wiadomość, że spotkamy się na miejscu, bo będzie później.
- Trochę dziwne z jego strony - stwierdziłam.
- Patrzcie, przyszedł! - krzyknęła Ola w chwili, gdy muzyka przycichła, przez co zwróciła na siebie uwagę innych. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia, więc pobiegła do Karola.
- I zostałam sama. Pójdę znaleźć Maje, okej? - pokazała na jedną z dziewczyn, które tańczyły w kółeczku.
- Jasne, leć. Ja skoczę do kuchni po dodatkowe napoje. Pogadamy później - jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Gdy miałam już z niej wyjść, trzymając w dłoniach dwie butelki coli, zauważyłam siedzącą w koncie Miśke.
- Skarbie, wszystko w porządku? - podeszłam do niej bliżej. Zauważyłam, że płacze, więc wyjęłam z kieszeni paczkę chusteczek i podałam jej jedną.
- Jestem idiotką - przez ten płacz ledwo zrozumiałam, co powiedziała do mnie Miśka.
- A co się stało, mogę ci jakoś pomóc? - uśmiechnęłam się życzliwie.
- Słyszałam rozmowę Elizy i Darii. Mówiły, że wcale nie podobam się Rafałowi, po prostu założył się z chłopakami, że ją wyrwie - ostrożnie przyłożyła chusteczkę wokół oczu, aby nie rozmazać makijażu.
- Kurcze, to niefajnie. Ale jesteś tego pewna? - spojrzałam jej w oczy. - One rzadko mówią prawdę. Żyją głównie z plotek.
- Aśka poszła z nimi pogadać. Ja wolałam tu zostać, żeby nie zrobić z siebie pośmiewiska.
- Nie robisz z siebie pośmiewiska. Spokojnie, Aśka z nimi pogada i zaraz wszystko się wyjaśni. Może wcale nie jest tak źle, jak ci się wydaje? A jeżeli to prawda, to nie ma co rozpaczać. Nie zasługiwał na ciebie i tyle.
- Wiem to, ale i tak jest mi przykro - pociągnęła nosem.
- Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. I masz mi tak nie płakać na mojej imprezie! - pogroziłam jej palcem, a potem mocno przytuliłam.
- Dzięki, jesteś kochana - Majka zaczęła się powoli uśmiechać.
- Zawsze do usług - zasalutowałam. W tym momencie do kuchni weszła Aśka.
- I co? - spojrzałyśmy na nią.
- Fałszywy alarm - odpowiedziała Asia. Wszystkie odetchnęłyśmy z ulgą.
- Dobra, to ja nie przeszkadzam. Pogadajcie sobie, ogarnijcie się i wracajcie się bawić! - puściłam oczko do Majki. Ta w odzewie szepnęła mi "dziękuję", a ja wróciłam do salonu. Postanowiłam, że nie będę bawić się gorzej niż moi goście, więc postanowiłam dołączyć do kółeczka tańczących dziewczyn. Uśmiechnięta wcisnęłam się między Majkę i Kaśkę i przetańczyłam w kółeczku jakieś trzy piosenki. Potem poczułam pragnienie, więc podeszłam do stolika z napojami i nalałam sobie niegazowanej wody.
- Hej, piękna - odwróciłam się, licząc na to, że za mną stoi Kamil. Prawie trafiłam, bo za mną znajdował się jego młodszy brat.
- No cześć, młody - roztrzepałam mu fryzurę. Myślał, że się z nim drażnię, a we rzeczywistości poprawiłam mu włosy, które tragicznie ułożył.
- Co tam?
- W porządku - wzruszyłam ramionami. - Trochę gadam z ludźmi, trochę tańczę, a najwięcej czasu spędzam, przechadzając się z salonu do kuchni po jedzenie i napoje.
- Nie spodziewałem się, że urządzisz imprezę - powiedział chłodno.
- Czy raczej nie spodziewałeś się, że ciebie zaproszę na nią? - uśmiechnęłam się lekko.
- To też - odburknął pod nosem.
- Już się nie fochaj - walnęłam go w ramię. -  Zatańczymy? - zakręciłam się wokół niego, po czym wyciągnęłam do niego rękę. Kilka sekund później już tańczyliśmy na środku pomieszczenia. Królowaliśmy na parkiecie, a wszyscy z zachwytem oglądali nasze wygłupy. Muszę przyznać, że świetnie się bawiłam. Zabawę przerwał nam Kamil, który stwierdził, że nadszedł czas na to, aby i on spędził ze mną trochę czasu. W końcu to mój chłopak.
- Ciągle gdzieś mi znikasz i nie mogę cię złapać - przeczesał dłonią moje włosy.
- Może za słabo szukałeś? - rzuciłam mu zalotne spojrzenie. Postanowiliśmy przetransportować się na kanapę, przy której stał stolik z chipsami i paluszkami. Poczułam, że w środku robi się już duszno. Klimatyzacja zepsuła się wczoraj, więc krzyknęłam do Bartka, żeby otworzył na okno, po czym zadowolona rzuciłam się na kanapę.
- Ci to nie mogą się od siebie oderwać - Kamil wskazał na obściskujących się na fotelu obok Rafała i Miskę. Był wyraźnie rozbawiony tą sytuacją. Jakby takie zachowania na imprezach były dla niego nowością.
- E tam, to dobrze, że Miśka już się ogarnęła - rzuciłam.
- Co masz na myśli?
- Nic takiego - stwierdziłam, że nie każdy musi wiedzieć o tym, że jakiś czas temu Majka kompletnie się rozsypała.
- Hm, no okej.
- Wiesz czemu Karol się spóźnił? Olka nie była zachwycona - zmieniłam temat.
- Był z Justyną u jubilera, czy coś takiego - odpowiedział.
- Jaką Justyną? - podniosłam się zaciekawiona.
- Z tą blondynką, co ubiera się jak hipiska.
- A, już kojarzę. Nie wiedziałam, że się kolegują - założyłam kosmyk włosów za ucho.
- Dopiero się poznali. To znaczy Majka ich ze sobą poznała. Mama Justyny pracuje w jakimś salonie jubilerskim i miały mu razem wybrać jakiś fajny prezent dla Olki z okazji którejś tam rocznicy - Kamil spojrzał na swój nowy zegarek.
- Przecież niedawno się zeszli - zmarszczyłam czoło.
- On to traktuje jako chwilową przerwy, na którą nie zwraca uwagi, więc chce świętować ich rocznicę, czy jakoś tak. Dobra, skończmy gadać o innych, bo zamieniamy się w ten cały moherowy monitoring - na te słowa wybuchłam śmiechem.
- Osiedlowy monitoring, kochanie - pocałowałam go w policzek, a on odwzajemnił to mocnym uściskiem.
- A mówiłem ci, że pięknie wyglądasz w tej sukience? - uśmiechnął się.
- Czyli w innych ubraniach już nie wyglądam pięknie?! - udałam oburzoną.
- We wszystkim wyglądasz pięknie, ale wiesz jakbyś wyglądała jeszcze piękniej?
- No jak? - oparłam głowę na jego ramieniu.
- Jakbyś była bez niczego - uśmiechnął się szeroko i już czułam, jak rozbiera mnie wzrokiem, więc szturchnęłam go z całej siły.
- Świntuch! - W tym momencie zauważyłam, że wszyscy zebrali się w jednym miejscu i coś wykrzykiwali. Postanowiliśmy podejść bliżej. Daria upiła Elizę, a ta zaczęła coś odwalać na stole. Wszyscy przyglądali się jej z zaciekawieniem, a niektórzy postanowili to uwiecznić w swoich telefonach. W tym momencie zauważyłam Elę po raz pierwszy wśród tłumu. Stała między ludźmi z mojej klasy. Po chwili dostałam od niej smsa:
Wykorzystajmy nieuwagę innych i zacznijmy zabawę. Schowaj się gdzieś w swoim pokoju. Jeśli poszukiwana przez nas osoba jest w Twoim domu, to z pewnością wykorzysta okazję. Musimy być pierwsze.
Zrobiłam tak, jak poleciła mi Ela. Postanowiłam schować się w szafie. Nikt nie zauważył, że oddaliłam się z salonu. Byli zbyt zajęci obserwowaniem wygłupów Darii. Siedziałam cichutko i tym razem wyciszyłam kompletnie telefon, tak by wibracje nie dały poznać o tym, że znajduję się w swoim pokoju. Po kilku minutach poczułam czyjąś obecność. Ktoś chodził od szafki do szafki i szarpał każdą szufladę, jakby czegoś nerwowo szukał. Ja wciąż się nie ruszałam, czekałam na jakiś sygnał Eli. W pewnym momencie usłyszałam, jak otwierają się drzwi, a zaraz po tym stanowczy głos, który należał do Eli.
- Nie ruszaj się. Wiem o wszystkim - w tym momencie zrobiło się dramatycznie. Druga osoba się nie odzywała, chyba była w szoku. Kiedy usłyszałam, że mam wyjść z szafy, nieco się przeraziłam. Nie wiedziałam, co mnie tam czeka. Powoli otworzyłam drzwiczki, po czym zrobiłam krok do przodu. Dalej nic nie pamiętam, zaistniały widok mnie po prostu zszokował.
- Nie tego się spodziewałam... - nawet nie wiem, kiedy z moich oczu zaczęły płynąć łzy.


sobota, 7 listopada 2015

Coraz bliżej

- Serio latałaś tak do nich po kolei i wypytywałaś ich o wszystko? - Ela wybuchła śmiechem. Właśnie siedziałyśmy w salonie u Eli, a w tle leciał jakiś serial, bo obie byłyśmy zbyt leniwe, żeby znaleźć pilot i wyłączyć telewizor. Dawno się nie widziałyśmy, więc musiałam ją ponownie wprowadzić do tematu.
- A co ja poradzę? Nie miałam innego pomysłu - wzruszyłam ramionami. Dobra, może to nie było najmądrzejsze posunięcie z mojej strony, ale przecież nie mogłam zachowywać się biernie i czekać na jakiś sygnał od Bartka, no ludzie!
- Już dobrze. A chociaż wpadłaś na jakiś trop?
- Raczej nie. Najpierw myślałam, że to może sprawka Elizy, Darii i Oli bo zachowywały się podejrzanie i w sumie dalej to robią, ale zapewniają, że to nie one...
- No pewnie! Ktoś ci powie, że to nie on, a ty od razu we wszystko wierzysz! - Ela się oburzyła.
- Nie przerywaj, dobrze? Dziękuję. Niby coś tam mi powiedziały, ale to nic konkretnego. Majka też zachowuje się podejrzenie, niby chciała się pogodzić, ale to chyba nie w jej stylu. Nie wiem... - przykryłam swoją twarz kapeluszem, gdyż promienie słońca raziły mnie w oczy.
- W tym tempie to my nigdy tego nie rozwiążemy - westchnęła Ela.
- No przecież wiem. Żebyśmy miały chociaż jakiś punkt zaczepienia, ale nawet tego nie mamy.
- Trzeba przeanalizować, kim może być ten psychol! - Ela szybko podniosła się z miejsca, jakby już wszystko odkryła.
- A nie robimy tego od jakiegoś czasu? - posłałam jej dziwne spojrzenie.
- Nie, nie! Nie szukajmy konkretnej osoby, tylko stwórzmy coś takiego jak profil sprawcy, czy jak to się nazywa w tych wszystkich serialach. Musimy wyobrazić sobie jaka jest ta osoba i co czuje, a może nam to jakoś pomoże.
- Ale że na podstawie wiadomości? - spojrzałam na nią zaciekawiona, choć nie widziałam w tym większego sensu.
- Dokładnie. Może coś przeoczyłyśmy? Podaj mi telefon - widać, że nakręciła się do działania. Nie wierzyłam w powodzenie jej pomysłu, ale zawsze warto spróbować.
- Okej, pierwsza wiadomość:
Widzę, że ktoś tu wrócił do rzeczywistości. Czyżbyś stęskniła się za swoim ekscytującym życiem? Z pewnością tak. Muszę przyznać, że nie wyglądałaś dziś najlepiej, ale dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza. Tylko lepiej uważaj, żeby nic się nie stało z twoją idealną twarzyczką! Do zobaczenia!
I co o niej myślisz, jakieś wnioski?
- Eee...
- Po pierwsze, ta osoba musiała cie widzieć tego dnia po raz pierwszy od jakiegoś czasu, czyli jest z twojej szkoły, ale na to wpadłyśmy już od razu. Po drugie, nasz tajemniczy osobnik zauważył w tobie zmianę, ale najwyraźniej tęskni za dawną tobą. To już coś! Nie obraź się, ale zbyt wielu osób to ty po swojej stronie nie miałaś, z tego co mi opowiadałaś.
- I co z tego? Może jeszcze powiesz, że to mój chłopak?! - oburzyłam się.
- Nie, nie. Pomimo tego, że ta osoba żywi do ciebie jakieś pozytywne uczucia, to jest też na ciebie zła, czyli musiałaś tej osobie zaleźć za skórę. No i wiemy też, że była na imprezie, skoro jest w posiadaniu takich zdjęć.
- Aha. No dobra, przewijamy dalej:
Potrzebujesz małej pomocy w swojej układance? Na imprezie całowałaś się z Karolem, a "ktoś" rozesłał wszystkim filmik z Wami w rolach głównych. Chyba nie muszę Ci mówić, jak na to zareagowała Ola, prawda? Powodzenia, koleżanko!
- Ta osoba jest niemalże wszechobecna. Wie co robisz i myślisz. Ponownie pojawia się tu jakaś impreza. Wydaje mi się, że to może być ta sama. Pomaga ci ułożyć to wszystko w głowie. Pytanie, czy naprawdę chce się ujawnić, czy tylko chce zrzucić winę na kogoś innego? I czemu akurat na Olę? Wątpię, aby coś ci kiedykolwiek zrobiła.
- Jeju, jesteś na prawdę w tym dobra! - uśmiechnęłam się. Może nie dało nam to nic konkretnego, ale coś zaczęło układać mi się w głowie. Sama nigdy bym nie pomyślała, żeby przeanalizować te wiadomości!
- No wiesz, oglądało się trochę seriali w szpitalu - Elka wyprostowała się dumnie i przewinęła wiadomości dalej:
Niezła zabawa, ale nie w Twoim stylu. A gdzie fajerwerki? Możesz zgrywać świętoszkę, ale ja i tak Ci nie uwierzę.
No proszę, kolejna impreza! Nasz "przyjaciel" jest chyba coraz bardziej zły, nie sądzisz? Ale jest niegroźny. Gdyby miało coś się stać, to wtedy by zaatakował. To była genialna możliwość. Z dala od miasta, towarzystwo napite...
- To żeś mnie pocieszyła - zjechałam ją wzrokiem.
- Ej, to zawsze coś. Nie moja wina, że on/ona nie rozpisuje się zbyt wylewnie i nie chce się przedstawić już w pierwszej wiadomości! - podniosła ręce w akcie kapitulacji. Widzę, że bardzo się stara, a ja tylko narzekam.
- Przepraszam, ale wiesz, że to mnie już męczy.
- Wiem, wiem. No dobra, czas na podsumowanie. Osoba jest z twojego otoczenia, nie wiem jak bardzo bliskiego. Pojawia się na imprezach i to raczej głównie z twojego powodu. Zalazłaś jej za skórę, ale raczej nie szuka zemsty, bardziej chce, abyś miała ją w swojej głowie, tak jak ona ciebie w swojej. Chce ci pomóc odzyskać wspomnienia, a może próbuje je zmodyfikować, może na swoją korzyść?
- Ale skąd mam wiedzieć co komu zrobiłam, skoro nic nie pamiętam? - westchnęłam.
- No widzisz. Na początku twoja amnezja wydawała się czymś dobrym, a teraz jest wręcz przeciwnie, ale nic na to nie poradzisz. To niezależne od ciebie - Ela uśmiechnęła się lekko. - Może teraz sobie przypomnij, co robiłaś i gdzie byłaś w czasie, kiedy dostałaś te wiadomości?
- Okej. Za pierwszym razem byłam w domu, przeglądałam telefon, który dopiero co znalazłam - starałam się przypomnieć sobie wszystko bardzo dokładnie, żeby pomóc Eli.
- Mhm. Telefon był wyłączony, więc po jego uruchomieniu wiadomości wysłane wcześniej, mogą dochodzić z lekkim opóźnieniem, czyli raczej to nie było wysłane właśnie wtedy. Raczej w szkole, w środku dnia, a po prostu ta osoba nie wiedziała, że nie masz telefonu, czyli nie obserwowała cię przez cały czas. Pewnie zaczęła właśnie wtedy, gdy pojawiłaś się w szkole.
- Za drugim razem byłam w łazience. Słyszałam rozmowę Elizy i Darii, ale wiadomość odnosiła się do mojej rozmowy z Olą, która była na hiszpańskim.
- A kto chodzi z tobą na hiszpański?
- Z osób, które znam, to tylko Ola i Majka. Reszty nie kojarzę, siedzą na lekcjach cicho poza jednym chłopakiem, który obronił mnie wtedy przed Majką.
- O! Znasz go?
- Chyba ma na imię Maciek, ale nie jestem pewna. Nigdy z nim nie gadałam. Ale on nie może mieć nic wspólnego ze sprawą. Nie było go na urodzinach Kamila - wyjaśniłam. Trzecią wiadomość dostałam oczywiście na imprezie. O szczegółowej liście gości zawiadomiłam cię już dawno temu - chciałam użyć poważnego tonu, ale i tak zaczęłam się śmiać.
- A może urządzimy małą imprezę? - Ela uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- Imprezę? Serio?
- Zastawimy pułapkę na twojego fana, co ty na to?
- Wchodzę w to.